Apogeum wojny informacyjnej. Zabierają nam wybór i wolność.

Spread the love

Stała się rzecz bezprecedensowa.

Włodarze największych mediów internetowych, wspólnie i w porozumieniu, trwale zablokowali najpotężniejszego ( z nazwy) człowieka na ziemi- prezydenta USA.

Na Twitterze prywatne konto prezydenta USA Donalda Trumpa  zostało na stałe zablokowane. Jako powód podano… “ryzyko podżegania do przemocy”.

Przywódca USA – którego na Twitterze śledziło ponad 88 milionów profili, regularnie wyrażał tu swoje opinie i ogłaszał decyzje polityczne.

W czwartek Facebook i Instagram zablokował ustępującego prezydenta na co najmniej dwa tygodnie, do zakończenia procesu przekazania władzy.

W odpowiedzi na takie działanie mediów społecznościowych, Donald Trump oświadczył, że rozważa stworzenie własnej platformy społecznościowej w niedalekiej przyszłości. “Nie zostaniemy uciszeni!” – napisał na swoim oficjalnym, rządowym koncie na twitterze @POTUS.  Krótko po publikacji wpisu Twitter go skasował.

Oficjalne konto prezydenckie obserwują ponad 33 miliony osób.

Pod koniec maja Twitter po raz pierwszy dodał do prezydenckich tweetów specjalne adnotacje, uznając dwa tweety Trumpa za “potencjalnie wprowadzające w błąd”. Amerykański przywódca w odpowiedzi oskarżył ten portal o “mieszanie się w wybory prezydenckie”. W kampanii i po jej zakończeniu Twitter kontynuował oznaczanie wpisów przywódcy USA jako potencjalnie fałszywe.

Zablokowane zostało też konto kampanii Trumpa (@TeamTrump).

Zsynchronizowany atak poszedł na  konkurenta Facebooka- sieci społecznościowej Parler.

Sieć społecznościowa Parler została usunięta ze sklepów App Store i Google Play, a Amazon Web Services (AWS) wstrzymało hosting Parlera od niedzieli, co w ogóle uniemożliwi działanie tej sieci.

Sieć mediów społecznościowych Parler znacznie rozwinęła się w ciągu ostatniego roku jako alternatywa „wolności słowa” dla Twittera i Facebooka. Następnie pod pretekstem “siania mowy nienawiści” aplikacje z telefonów komórkowych zostały zablokowane. A dostarczyciel chmury-serwera, na której Parler działał, napisał taki e-mail:

AWS dostarcza technologię i usługi klientom z całego spektrum politycznego i nadal szanujemy prawo Parlera do samodzielnego decydowania o tym, na jakie treści zezwala na swojej witrynę. Nie możemy jednak świadczyć usług klientowi, który nie jest w stanie skutecznie zidentyfikować i usunąć treści, które zachęcają lub podżegają do przemocy wobec innych. Ponieważ Parler nie może przestrzegać naszych warunków korzystania z usług i stanowi bardzo realne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, planujemy zawiesić konto Parler w niedzielę 10 stycznia o godzinie 23:59 czasu PST. Zapewnimy, że wszystkie Twoje dane zostaną zachowane, aby umożliwić Ci migrację na własne serwery, i będziemy współpracować z Tobą najlepiej, jak potrafimy, aby pomóc w migracji.”

 

Okazuje się, że tylko 5 ludzi, kierujących wiodącymi platformami medialnymi, kontroluje przepływ informacji.

Są to:  Jack Dorsey (Twitter) Susan Wojcicki (YouTube) Jeff Bezos (Amazon) Sundar Pichai (Google) Mark Zuckerberg (Facebook).

W Polsce zauważyliśmy problem z cenzurą w sieci i sygnalizowaliśmy to 3 lata temu.  W lutym 2018 r. zawiązała się  Inicjatywa Przeciw Cenzurze. Wspólna inicjatywa niezależnych twórców i użytkowników mediów społecznościowych. Redaktorzy Czujnego Dzierżanowski i Majcher, wtedy jeszcze jako twórcy innych mediów, byli uczestnikami tej inicjatywy.

 

Poza mediami działają też inne firmy internetowe, które uprawiają walkę ideologiczną. Na przykład PayPal, firma prowadząca konta internetowych rozliczeń finansowych.

W 2010 r. PayPal zablokowało finanse Wau Holland Foundation, obsługującej finanse WikiLeaks. Dlaczego? PayPal, uzasadniła swoją decyzję łamaniem przez WikiLeaks punktu regulaminu zabraniającego wykorzystywanie konta PayPal do “wspierania, promowania, lub zachęcania do działalności zabronionej przez prawo“. Przypomnijmy czym się zajmuje Wikileaks:

Jest to witryna internetowa umożliwiająca publikowanie w sposób anonimowy dokumentów (często tajnych) rządowych i korporacyjnych przez informatorów chcących zasygnalizować działania niezgodne z prawem. Operatorzy tej witryny twierdzą, iż niemożliwe jest wyśledzenie, skąd pochodzą wpisy, w związku z czym ich autorzy nie ponoszą ryzyka związanego z ujawnianiem takich informacji.

WikiLeaks nie jest prawicowe ani lewicowe. Witryna ujawnia przestępstwa rządzących.

W Polsce PayPal też stosuje praktykę blokowania i zamrażania  wszystkich zebranych na nich pieniędzy “do czasu wyjaśnienia sprawy”. A czym się kieruje w swoim postępowaniu?

Pewne światło dają słowa prezesa amerykańskiego PayPal, Dana Schulmana, który w wywiadzie dla dziennikarki Wysokich Obcasów, dodatku do Gazety Wyborczej, opublikowanym dnia 8 czerwca 2020r. oświadczył:

„Wiemy, że będziemy musieli zmierzyć się w sądzie z następstwem naszych decyzji o zablokowaniu kont prawicowym aktywistom. Ale nie ma naszej zgody na sianie nienawiści”.

Naszym światem rządzi kilka firm, które decydują o tym kto i co może mówić oraz o tym, co ludzie zobaczą, czego nie zobaczą, a co im się podsunie jako prawdę lub fałsz.