Ekskluzywny wywiad z Jolką Rosiek dla czujny.pl. Prezydent- miłość czy psychofanka?

Spread the love
Jolka Rosiek stała się słynna z powodu nietypowej sytuacji, która została uwieczniona i upubliczniona.
12 lutego prezydent Andrzej Duda odbierał tytuł honorowego obywatela gminy Zakliczyn. Na rynku w Zakliczynie spotyka się z mieszkańcami. Tam prezydentowi Andrzejowi Dudzie na szyję rzuca się młoda kobieta, robi sobie selfie z nim i szepce coś do ucha. Pan prezydent pozwala na bliski kontakt i wygląda na zadowolonego z zaistniałej sytuacji.

Postanowiliśmy się spytać pani Jolki co się wydarzyło i jak wyglądają tak naprawdę relację, pomiedzy nią a panem Prezydentem. Jolka Rosiek zgodziła się na wywiad dla naszego portalu czujny.pl w formie pisemnej, " ponieważ chce mieć kontrolę nad jego rodzajem". Ze względu na masowe zapisywanie na dyskach video z jej osobą, które wielokrotnie jest udostępniane w sieci.

Treść wywiadu poniżej.

Redaktor czujny.pl - Kiedy i w jakich okolicznościach poznała Pani Andrzeja Dudę?
Jolanta Rosiek.- Poznaliśmy się w 2015 roku, u wspólnych  Przyjaciół w Tarnowie. 
On do nich przyjechał, ja tam także byłam, i tak czas nam miło upłynął na rozmowie, potem długi czas ze sobą pisaliśmy, były kolejne spotkania, i kolejne... aż w końcu oboje wyznaliśmy sobie miłość.


Redaktor- Czy to była miłość od pierwszego wejrzenia i co Panią w nim ujęło?
Jolanta R.- To nie była miłość od pierwszego spojrzenia, bo w taką nie wierzę. Uważam, że trzeba kogoś poznać by pokochać, od pierwszego wejrzenia można być może się zauroczyć, ale nie pokochać. Ja pokochałam Go gdy poznałam bliżej. Ujęło mnie Jego ciepło, troska o mnie, że mimo różnicy wieku mogłam przy nim czuć się swobodnie, nigdy nie dał mi odczuć, że nie jest ważne dla Niego moje zdanie, że jestem młodsza to mam się Go słuchać czy coś, zawsze traktował mnie jak równą sobie partnerkę.

Redaktor- Czy Andrzej D. odwzajemniał Pani uczucia?
Jolanta R.- Tak. Powiem więcej, to On pierwszy poprosił o to bym nam dała szansę.

Redaktor- Jak wyglądała Wasza relacja?
Jolanta R.- Z początku traktowałam Go z dystansem. Ja miałam poglądy tzw.antysystemowe, a on jak wiadomo PiS. W końcu po wspólnych rozmowach, gdy mogłam Go poznawać prywatnie. Gdy opowiedział mi o swoim życiu, tym jak ono wygląda, nabrałam do Niego zaufania, zaczęłam Go rozumieć, ale PiS nienawidziłam jeszcze bardziej, przez to jak jest przez to otoczenie traktowany, wykorzystywany dla celów partyjnych. Było mi przykro, że człowiek którego pokochałam jest praktycznie przez ludzi którym ufał ubezwłasnowolniony, że ma tylko stwarzać pozory samodzielnego, niezależnego, szczęśliwego, a w rzeczywistości nie może nawet utrzymywać kontaktu z kim chce. Bo Prezes staje na drodze, a jak nie on to jego ludzie, którzy przez te 5 lat strasznie mącili między nami obojga skłócając nas kiedy tylko się dało. Nie mogli uwierzyć w to, że ja Go pokochałam naprawdę, szukali we wszystkim ,, drugiego dna" sprawdzając mnie, wystawiając na próby. Jednak wszystko znosiłam, czekając aż to się wreszcie skończy, aż Andrzej będzie wolny. Łączyła nas wieź psychiczna i fizyczna".

Redaktor- Co Panią skłoniło do ujawnienia tej relacji akurat teraz?
Jolanta R.- Właśnie to pragnienie by Andrzej był wolny skłoniło mnie do ujawnienia tej relacji. Miałam dość, że On tak mało może wbrew pozorom, chciałam mu koniecznie pomóc. Wiele razy mówił mi, że chciałby się uwolnić od polityki ale się boi, że będą się na nim albo na jego córce mścić jeśli odejdzie. Zastraszany był, więc jego strach był całkowicie racjonalny, wiedziałam, że nie mogę liczyć na to by on sam tą prawdę ujawnił, dlatego zrobiłam to za Niego, by mu ułatwić, by od Niego zależało tylko krótkie potwierdzenie tego wszystkiego bądź zaprzeczenie. Do dziś nie zaprzecza. 

Redaktor- Gdzie i w jakim okresie spędzaliście razem czas?
Jolanta R.- Czas spędzaliśmy głównie w Tarnowie. Przyjaciele rozumieli naszą sytuację i pozwalali nam spędzać u nich tyle czasu na ile pozwalały obowiązki Andrzeja. Spotykaliśmy się co jakiś czas w ciągu ostatnich 4lat. Nie zawsze mogliśmy, gdyż nam utrudniano.

Redaktor- Co ma Pani na myśli mówiąc, ze Wam utrudniano?
Jolanta R.- Utrudniali nam kontakt we wszelaki sposób, skłócając nas najczęściej, np. zmuszali go do robienia czegoś co mnie raniło, on później przepraszał, a oni drwili z nas, że nam się nie układa. Gdy byliśmy umówieni, to zakłócali nam kontakt byśmy nie mogli się porozumieć, albo w ostatniej chwili ustalali mu jakieś wyjazdy, twierdził także że coś mu dodawali do picia i jedzenia po czym czuł się dziwnie. Podsyłali mi na portalach społecznościowych jakichś innych mężczyzn, którzy ewidentnie mieli za zadanie odciągnąć mnie od Andrzeja. Gdy na mnie to nie działało wpadali w furię, czasem nawet grożąc, że jeśli z nim nie zerwę, to zrobią ze mnie wariatkę. Skąd wiedzieli, że z nim jestem mogę się tylko domyślać, wtedy jeszcze nikt o tym nie wiedział. 


Redaktor- Andrzej D. ma żonę. Jak Pani twierdzi, że była między Wami relacja to jaka była rola żony Prezydenta?
Jolanta R.- Agata nie miała żadnej roli w naszej relacji z Andrzejem. Miała swoje życie i nie ingerowała w nasze. Zresztą tak było jeszcze zanim Andrzej mnie poznał. Sam twierdził, że ich małżeństwo to fikcja, i po wysłuchaniu jego opowieści o tym wszystkim ja tak samo uważam. I myślę, że Agata jest tego samego zdania.


Redaktor- Czego Pani oczekuje udostępniając swój apel w sieci?
Jolanta R.- Oczekuję chyba już tylko tego, by zdobył się na odwagę i powiedział ludziom tylko tyle kim dla Niego jestem. Boli mnie to, że chcąc mu pomóc jestem atakowana przez ludzi którzy nie mają pojęcia w jak trudnej On jest sytuacji, i jak ciężko jest zdobyć się na takie coś co ja zrobiłam, bo tak naprawdę poświęciłam cały swój wizerunek, całe spokojne życie, po to by pomagając mu zostać zwymyślana od wariatek, i stalkerek. Bardzo przykro mi jest, że na to pozwala. Kilka jego słów mogło by tak naprawdę zmienić wszystko.

Redaktor: Jak Pani go ocenia jako mężczyznę?
Jolanta R.- Według mnie Andrzej jest cudownym facetem, ale do życia na codzień, a nie do polityki. Jest mądrym, cudownym mężczyzną, ciepłym, troskliwym, wyrozumiałym, czułym,  ale nie lubi ryzykować. Dlatego moim zdaniem polityka nie jest dla Niego, bo w polityce ryzyko jest na porządku dziennym.

Redaktor: Jak opisze Pani Wasze ostatnie spotkanie?
Jolanta R.- Ostatnie spotkanie to wtedy gdy zrobiono nam te już słynne zdjęcia.  Pojechałam tam byśmy się mogli zobaczyć, a inaczej już nie mieliśmy możliwości. Czekałam na Niego aż podejdzie. W sumie to zażartowałam czy mnie pamięta jeszcze, a On uśmiechając się powiedział, że tak. Wtedy zapytałam Go czy może się pochylić, że chcę Go przytulić bo bardzo tęskniłam. On się pochylił przytuliliśmy się, ciężko było się rozstać nie wiedząc kiedy znów się zobaczymy gdyż u nas to nigdy nie było takie pewne. Powiedziałam mu na ucho, że dłużej tak nie wytrzymam, a On szepnął w odpowiedzi: ,,bądź cierpliwa, bardzo Cię kocham" mrugnął okiem, uśmiechnął się i poszedł dalej gdyż jeszcze inni chcieli sobie zrobić z Nim zdjęcia.

Redaktor: A.D. jest dla Pani kandydatem na prezydenta i odda Pani na niego swój głos?
Jolanta R.- Nie wiem szczerze mówiąc czy w ogóle pójdę na wybory, ale jeśli pójdę to z pewnością nie będzie to głos na Andrzeja, bo to tak jakbym skazywała Go na dalsze męczenie się w ,, złotej klatce" w której On straci kolejne 5lat życia. On sam wiem doskonale,że nie chce by na Niego głosowali, ale tego nie powie głośno, bo mu nie pozwolą. 

Redaktor- Jest Pani odbierana w sieci jako kontrowersyjna, internauci sugerują Pani nawet i choroby psychiczne. Nie dają wiary pani wypowiedziom. Czy dysponuje Pani jakimiś dowodami, które by potwierdzały Pani relację z Prezydentem?
Jolanta R.- Udostępniam sławetne zdjęcia i wiadomości sms o treści: " 19 paźdz 2019- Cześć to ja Andrzej. Spotkaj się ze mną proszę dziś wieczorem. Musimy porozmawiać" " 19 paźdz 2019- Udowodnie Ci jak się zgodzisz porozmawiać bo wiesz że przez telefon nie dam rady. Zależy mi, żeby porozmawiać z Tobą bo to ważne", " 19paźdz 2019- Ale chodzi mi właśnie o to, żebyś nie jechała do Tarnowa i mówie to dla Twojego dobra, "20 list 22:18- Szkoda ze nie udało się zobaczyć przed moim wyjazdem", "20 list 22:27- Ja też chciałem Kochanie myślałem, że się uda", "20 list 22:34- A Tobie jak dzień minął", "20 list 22:54 Szkoda ze nie moge byc przy Tobie cały czas", Wiele portali piszę np., że moje wiadomości z Andrzejem nie pokrywają się z kalendarzem Prezydenta i mnie to irytuję bo jest to nieprawdą. Wszystko się pokrywa z jego kalendarzem- tłumacząc pokazuje screeny z wydarzeń, w których uczestniczył. Np. 19 października pisze w kalendarzu, że był na AGH w Krakowie, a to jest godzina drogi ode mnie. Mam smsy, w których proponuję, że przyjedzie do mnie za dwie godziny. Drugi termin to 20 listopada gdzie on pisze mi, że szkoda, że nie udało nam się spotkać przed jego wyjazdem, a w kalendarzu jest wyraźnie napisane, że dzień po tym 21 listopada wyjeżdża do Wilna.

Redaktor- Czy wierzy Pani w to, że będziecie razem?
Jolanta R.- Patrząc na to co On robi, to nie za bardzo w to wierzę, ale wiele zależy od wyborów i ich wyniku.

Redaktor: Jaki będzie Pani kolejny krok jeśli A.D. nie przyzna się publicznie do Waszej domniemanej relacji?
Jolanta R.- Szczerze mówiąc to nic nie zrobię. Bo co mam zrobić ? Nie zmuszę Go do powiedzenia prawdy siłą, zresztą takie coś też nie byłoby tym co bym chciała. Dałam mu możliwość potwierdzenia wszystkiego, by nie musiał sam opowiadać jak było, wystarczylo że by wszystko potwierdził. Nie skorzysta z tego, to trudno. Pewnie będzie to koniec naszej relacji, bo jaki sens ma takie czekanie moje, gdy On milczy. Z jednej strony dobrze bo nie zaprzecza, ale to za mało, bo milczenie ludzie mogą sobie tłumaczyć tak, że milczy bo to sprawa niegodna urzędu, jednak ja jestem zdania, że wszyscy mają prawo wiedzieć jak jest, choćby ze względu na to, że są oszukiwani nie tyle przez Niego co partie z której się wywodzi.

Dziękujemy za udzielenie wywiadu.


Drodzy czytelnicy!
Co sądzicie o tej sytuacji, czy to jest prawdziwa miłośc?
Korzystając z kontaktu z Panią Jolantą może macie jakieś pytania? Może zechce na nie odpowiedzieć.