Środowe popołudnie u Niedzielskiego, bez Niedzielskiego.

Spread the love

W dniu wczorajszym (26.05.2021r.), na warszawskim Bemowie, przy bloku w którym mieszka minister Niedzielski, zebrała się grupa  osób. Były to osoby znane ze środowiska antysystemowego.

Uczestnicy spontanicznego happeningu, mieli nadzieję na spotkanie z Adamem Niedzielskim. Nikt nie miał złych zamiarów. Jako suweren, oczekiwali możliwości zadania ministrowi kilku pytań. Chcieli poznać jego stanowisko wobec “nadprogramowych” zgonów w 2020 roku. Przypomnijmy, że z powodu niewydolności służby zdrowia i braku pomocy lekarskiej w 2020 roku zmarło prawie 100 tyś. osób, które nie chorowały na Covid-19.

“Ofiary walki z pandemią. Takie jest oficjalne stanowisko rządu. My uważamy, że te osoby zostały zamordowane, przez decyzje takich osób jak właśnie minister Niedzielski” – mówił jeden z uczestników happeningu.

“Jak to jest panie ministrze, że z powodu walki z problemem umiera więcej osób niż z powodu samego problemu?!”

Takie między innymi pytania uczestnicy chcieli zadać ministrowi.

Jednak Adam Niedzielski nie miał odwagi wyjść do ludzi. Mimo ochrony ze strony policji, mimo że podczas happeningu funkcjonariuszy było cztery razy więcej niż uczestników, mimo tego, że ze strony zebranych osób nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo – nie wyszedł on do ludzi. Widocznie odpowiedź na proste pytania ludzi, których ze strony mainstreamowych mediów, podczas konferencji prasowych minister nigdy nie usłyszy, było dla niego zbyt dużym wyzwaniem.

Policja przystępuje do czynności.

Podczas happeningu pod blokiem Niedzielskiego, funkcjonariusze próbowali ustalić kto jest organizatorem akcji. Jednak z uwagi na fakt, że akcja była spontaniczna, organizator nie został ustalony, gdyż takiego nie było. Policjanci zarzucili uczestnikom udział w nielegalnym zgromadzeniu. Jednak liczba uczestników nie przekraczała dozwolonej a dystans między ludźmi był zachowany. Mimo wszystko, funkcjonariusze rozpoczęli procedurę legitymowania.

Wylegitymowany został wydawca Czujny.pl – Krzysztof Dzierżanowski, któremu policjant zarzucił udział w nielegalnym zgromadzeniu, mimo iż dziennikarz poinformował go, iż jest w pracy i pełni swoje obowiązki służbowe.

Podczas happeningu obecne było również, znane w środowisku anty-systemowym, małżeństwo – Karolina i Kuba.

Funkcjonariusze chcieli wylegitymować Karolinę, nie wypełniając procedury legitymowania. W związku z czym odmówiła ona podania swoich danych. W odpowiedzi na odmowę, Karolina została zatrzymana. Policjanci chcieli zakuć ją w kajdanki, układając jej ręce z tyłu tułowia. Jednak Karolina znająca swoje prawa, poinformowała funkcjonariuszy, że ten sposób “skucia” jest możliwy w niektórych przypadkach a ona się do takiego zatrzymania nie kwalifikuje. Widocznie osoby pracujące w policji, nie znają prawa, które próbują egzekwować. Czego wiele przykładów mieliśmy tego dnia. W wielu dyskusjach z policjantami okazywało się, że uczestnicy happeningu znają prawo zdecydowanie lepiej niż funkcjonariusze policji.

Z jakim absurdem mamy do czynienia?  Osoby stojące na straży prawa, nie znają go i w dodatku bardzo często łamią – co pokazują wyroki Sądów.

Również w innej sprawie Karoliny, zapadł wyrok w którym została ona uniewinniona a Sąd uznał, że jest ona nękana przez policję.

Akcja przenosi się pod komisariat.

Po zatrzymaniu kobiety, uczestnicy happeningu przenieśli się pod pobliski komisariat. Kuba, mąż zatrzymanej poinformował policjantów, którzy dzielnie bronili komisariatu, że nie odejdą z tego miejsca, dopóki Karolina nie zostanie wypuszczona.

Redaktor Marek Macher, chciał złożyć zawiadomienie na (w jego ocenie) przestępcze działania funkcjonariuszy i bezpodstawne zatrzymanie kobiety. Nie został on jednak wpuszczony do budynku. Mamy tu do czynienia z kolejnym absurdem. Komisariat policji – budynek w którym obywatel powinien otrzymać pomoc, miejsce w którym składane są zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, zostaje obstawiony przez policjantów nieuniemożliwiających wejście do środka obywatelowi. Czy policja jest po to by służyć narodowi, czy po to by bronić komisariatów przed narodem?

Do akcji pod komisariatem dołączyła kobieta widząca relację z wydarzenia w internecie.

Dramatyczny apel matki. 

Przypatrując się wydarzeniom, kobieta zareagowała bardzo emocjonalnie. Wzięła mikrofon i zaczęła przemawiać do funkcjonariuszy. Z jej oczu płynęły łzy. Okazało się, że w związku z narodową propagandą dotyczącą Covid-19, jej 12-letnie dziecko (będące świadome kłamstw) jest nękane w szkole i poza nią. Płacząc prosiła funkcjonariuszy, by przestali wspierać działania rządu, gdyż są głównym narzędziem represji wobec obywateli a bez ich udziału działania te nie byłby możliwe do realizacji.

Po ponad godzinie przetrzymywania na komisariacie, Karolina została wypuszczona. Uczestnicy przenieśli się ponownie pod blok Adama Niedzielskiego. Do godziny 22:00 trwały przemówienia. Spotkanie zakończyło się przesłaniem do policji. Zostali oni wezwani do opamiętania się i stanięcia po stronie prawdy, po stronie narodu. Uczestnicy poinformowali ich również, że kiedyś ten system, który teraz ich wykorzystuje do realizacji swoich planów, posypie się a oni ze swych działań zostaną rozliczeni. Mimo zamaskowanych twarzy, mimo braku imienników – każdy odpowie za swoje czyny. Żaden rozkaz przełożonego nie jest usprawiedliwieniem, do występowania przeciwko obywatelom. Każdy z funkcjonariuszy realizujący bezprawne rozkazy, ma wolną wolę i prawo do ich odmowy.

Relacja wideo:

Author: Alina Calin

2 thoughts on “Środowe popołudnie u Niedzielskiego, bez Niedzielskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *