Wykorzystanie władzy policyjnej do pomówienia i osadzenia w areszcie niewinnego człowieka. W tle walka o dziecko.

Spread the love

Nierówna walka o dziecko z wykorzystaniem nadanej władzy i poczuciu bezkarności

Sprawa zaczęła się kilka miesięcy temu. Na pozór standardowa sprawa jakich wiele. Mężczyzna rozwodzi się z kobietą. Walczą o dziecko. Schemat znany z wielu spraw sądowych. Jednak w tej sprawie jest coś co odróżnia ją od innych i stawia ją w równym  szeregu spraw wyjątkowych.  Otóż ojcem dziecka okazuje się być Rafał B. pełniący  funkcję zastępcy komendanta Komisariatu IV Policji w Sosnowcu.

Komisariat Policji IV w Sosnowcu. To tutaj funkcję zastępcy komendanta pełni Rafał B. źródło: google.pl

Od  pewności ojca o rzekomo nieleczonej infekcji  miejsc intymnych  dziecka, do zawiadomienia o przestępstwie z art. 200 kk

Gdy Sąd Rejonowy ustalił na czas trwania postępowania, że małoletnia córka stron ma pozostać przy matce, ojciec wykorzystując swoje znajomości w policji i prokuraturze, zabiera córkę do siebie, a żeby wymusić na sądzie zmianę postanowienia, oskarża obecnego partnera matki dziecka o czyn z art. 200 kk czyli obcowanie płciowe z osobą nieletnią. Dalej w trybie ekspresowym zaczynają się dziać rzeczy, które nie powinny mieć miejsca w państwie prawa, gdzie panuje cały czas zasada domniemania niewinności. Szczególnie, gdy w grę wchodzi zarzut człowieka, który wykorzystując znajomości w organach ścigania wpływa na decyzje kolegów, którzy mają mu w ten sposób wyświadczyć przysługę, co bez zastanowienia robią.  Najpierw sprawa trafia do prokuratury rejonowej, gdzie prokurator Jacek Orzeł wydaje nakaz doprowadzenia na przesłuchanie i składa wniosek o areszt tymczasowy niewinnie oskarżanego, a czynności nakazuje wykonać policjantom z Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu, którzy prowadzą później dochodzenie, pod czujnym okiem nikogo innego jak właśnie zawiadamiającego, czyli Rafała B. zastępcy Komendanta KP IV w  Sosnowcu, gdyż zna się on bardzo dobrze z kolegami z Komendy Miejskiej. Każdy laik prawa wie, że w takiej sytuacji, jednostka ta winna być wyłączona od prowadzenia czynności. Tu nie dość że doprowadzają Pana Marcina na przesłuchanie, to prowadzą również dalsze dochodzenie w sprawie przeciwko Panu Marcinowi. Nadal sprawę nadzoruje ich kolega – Rafał B. który nie tylko wydaje nieoficjalnie dyspozycje, ale ma też  interes w tym, by Pan Marcin trafił za kratki.  Da mu to bowiem podstawę do dalszego przetrzymywania dziecka a później postawienia zarzutów matce z wnioskiem o skierowanie jej na badania psychiatryczne, co sugerowali Pani Paulinie w smsach jej były mąż z obecną partnerką .

Następnie Sąd uwzględnia wniosek prokuratora o areszt tymczasowy. Przypomnijmy. Wniosek o areszt tymczasowy może zostać uwzględniony tylko wtedy, gdy zebrany materiał w sprawie wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego czynu i istnieją przesłanki przemawiające za istnieniem zagrożeń dla prawidłowego toku postępowania lub istnieje możliwość popełnienia przez oskarżonego nowego ciężkiego przestępstwa (art. 250 k.p.k.) .

Nominacja Rafała P. na zastępcę Komendanta Komisariatu Policji IV w Sosnowcu. źródło: Śląska Policja. (google.pl)

Tutaj takiego prawdopodobieństwa nie ma. Nie ma żadnych dowodów wskazujących by czyn został popełniony. Jest tylko zeznanie zastępcy komendanta – ojca dziecka i wszystko opiera się tylko na jego zawiadomieniu i zeznaniach jego i jego obecnej partnerki, tej samej która wielokrotnie wspólnie z ojcem dziewczynki, sugerowali  matce dziecka, że jest psychicznie chora i mają możliwości by jej to wykazać i wykorzystać to przeciwko niej. Tak można wywnioskować z treści sms-ów, wysyłanych wspólnie przez Rafała B. i jego obecną partnerkę do byłej żony.  Skoro tutaj powołują się na takie możliwości, jakie jest prawdopodobieństwo, że te możliwości i znajomości wykorzystali przeciwko Marcinowi B.? Bardzo duże. Szczególnie, że nie ma też opcji, by podejrzany popełnił ciężkie przestępstwo, gdyż nie ma on dostępu do dziecka – te izolowane jest przez ojca i nie ma do córki dostępu nawet matka.  Nie ma też opcji wpływania przez podejrzanego na świadków. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by ten próbował nakłonić zastępcę komendanta do złożenia odmiennych zeznań. Oparty na tych tezach wniosek jest jawnym matactwem ze strony prokuratora i nadużyciem jego uprawnień. Dziwić też powinna postawa Sądu, który to “łyknął”. Przestaje jednak dziwić, gdy okaże się że Sędzia wydający postanowienie jest prywatnie również bardzo dobrym znajomym prokuratora. Łączą ich stosunki nie tylko służbowe ale i …. przyjacielskie.  Zatem powiedzenie “ręka rękę myje” nabiera tutaj jasnego znaczenia.

“Sąd wciąż widzi dalszą konieczność izolacji podejrzanego, mimo braku dowodów”

Co ciekawe, po trzech miesiącach, podejrzany Marcin B. ponownie staje przed sądem, który ponownie uwzględnia wniosek prokuratora o dalsze stosowanie aresztu tymczasowego, z uwagi na konieczność uzyskania opinii biegłych (która zaprzeczyła by dziecko było ofiarą ze strony Marcina B.) oraz że trzeba przesłuchać małoletnią w niebieskim pokoju i oprzeć się na jej zeznaniach. Głównym powodem przedłużenia aresztu tymczasowego Panu Marcinowi były te same co w pierwotnym wniosku twierdzenia prokuratora Jacka Orła,  a więc, że może on wpływać na treść zeznań świadków i ponownie może popełnić przestępstwo na małoletniej. Przestępstwo, do którego nigdy nie doszło, a do aresztu Pan Marcin trafił tylko i wyłącznie po znajomości Rafała B., który  by odizolować dziecko od matki, dopuścił się szeregu przestępstw (art. 231 par. 1 kk, art. 233 par. 1 kk, art. 234 kk, art. 238 kk, art. 235 kk art. 236 kk i art. 239 par 1 kk).

Prokuratura Rejonowa Sosnowiec – Północ. To w niej pracuje Jacek Orzeł, który na podstawie zeznań Rafała B. wniósł o areszt tymczasowy Marcina B. źródło: google.pl

Co więcej. Prowadząc prywatne śledztwo, dotarliśmy do osób, które potwierdziły, że zarówno obecny Komendant KMP w Sosnowcu czyli bezpośredni przełożony Rafała B. oraz on sam, znają się bezpośrednio z Prokuratorem Jackiem Orłem. Łączą ich nie tylko stosunki służbowe ale i koleżeńskie. Wielokrotnie spotykali się na imprezach – również tych zakrapianych alkoholem.  Co więcej, Rafał B. zna się również z Sędziami wydziału, który umieścił Pana Marcina w areszcie na czas trwania dochodzenia. To właśnie Rafał B. podpisywał i kierował wnioski o karanie innych osób niezwiązanych z nim bezpośrednio i miał występować w sądzie jako strona postępowania (co najmniej trzykrotnie w tym charakterze od roku 2015. wg  oświadczenia Komendant Miejski Policji Tomasz Kłosowski). Tak poznał m.in. sędziów, z którymi również spotykał się na prywatnych imprezach,  wspólnie z komendantem i prokuratorami.

“Zarzuty potwierdzone, czy matactwo dowodowe przy wykorzystaniu pozycji zawodowej”

Czy zatem w niniejszej sprawie mamy do czynienia z faktycznym winnym stawianego mu zarzutu, czy jest to kolejny przykład wykorzystywania znajomości i łamania prawa, przy poczuciu bezkarności, bo jest się policjantem a dodatkowo zastępcą komendanta?  Ja nie mam wątpliwości że mamy do czynienia z drugim wariantem. Tak mi podpowiada wiedza i doświadczenie życiowe ale również zebrany materiał dowodowy w tej sprawie. Szczególnie, jeśli pod uwagę weźmiemy odpowiedź Komendanta KMP Sosnowiec do pełnomocnika matki dziecka, gdzie stwierdził, że “zachowanie funkcjonariusza traktować należy jako dbałość o zdrowie psychiczne i fizyczne córki Amelii B.” Czyli, funkcjonariusz wg komendanta ma prawo pomówić niewinnego człowieka, izolować dziecko od matki tylko dlatego, żeby w ten sposób wpłynąć na postanowienie Sądu, w celu zmiany pierwotnie wydanego postanowienia, które przypomnijmy wskazywało, że dziecko ma zostać przy  matce na czas trwania postępowania.  Komendant nie zareagował również w żaden sposób na zawiadomienie o uprowadzeniu rodzicielskim złożonym przez matkę dziecka Panią Paulinę B. Nie zareagował, gdyż wg. niego nie jest to przestępstwo. Komendant zdaje się zapomniał albo co gorsza w ogóle nie zna zarządzenia Komendanta Komendy Głównej Policji nr 124 gdzie zgodnie z definicją „porwanie rodzicielskie”  „jest sytuacją, w której jedno z rodziców lub opiekunów posiadających pełną władzę rodzicielską bez woli i wiedzy drugiego z nich pod pretekstem krótkotrwałego pobytu wywozi lub zatrzymuje dziecko na stałe, pozbawiając tym samym drugiego rodzica lub opiekuna posiadającego pełną władzę rodzicielską możliwości utrzymywania kontaktu z dzieckiem w przysługującym mu zgodnie z prawem zakresie”. Tu rodzi się kolejne pytanie. Czy można przez to rozumieć, że kolejne osoby, które zabiorą dziecko wbrew woli i uprawnień drugiego rodzica mogą czuć się bezkarni, bo obecny komendant nie zna przepisów prawa? Czy te przywileje są skierowane tylko do jego znajomych i kolegów z pracy, którzy z racji na to że są organami ścigania mogą czuć się bezkarnie i ponad prawem?  Jak postępowanie komendanta wpływa na pracę jego podwładnych, skoro tak negatywny przykład płynie do nich z góry?

Władza uderzyła mu do głowy”

“Rafał B. jest osobą bardzo niebezpieczną i bardzo wpływową” – jak mówią osoby z jego otoczenia.  “Władza uderzyła mu do głowy”.  “Kiedyś jako naczelnik wydziału, był osobą dużo bardziej otwartą, przyjacielską. Po mianowaniu go zastępcą komendanta stał się chamski i niebezpieczny. Po trupach dąży do osiągnięcia własnego celu. Nikt nie może mu się przeciwstawić bo ponosi tego konsekwencje”. To tylko niektóre opinie na temat Rafała B.  Czy takie osoby, wskazywane przez ludzi z jego otoczenia a nie związanych z rodziną matki dziecka i nią samą, powinny piastować takie stanowisko, gdzie władzę mu nadaną wykorzystują dla własnych celów i korzyści? Odpowiedź na to pozostawiamy naszym czytelnikom.

Wiemy natomiast jedno. Pan Marcin ma przebywać w areszcie do 14 grudnia 2020r. Nieoficjalnie wiemy, że prokurator Jacek Orzeł na prośbę Rafała B. będzie ponownie składał wniosek o przedłużenie aresztu tymczasowego, bo nadal rzekomo nie dokończył dochodzenia w sprawie. Prawda jest taka, że nie ma żadnych dowodów przeciwko Panu Marcinowi, a jedyne na czym się opiera, to fałszywe oskarżenia i zeznania mającego interes w tym, by niewinny człowiek siedział w więzieniu. Oficjalnie za to możemy powiedzieć, że prowadząc prywatne śledztwo w tej sprawie dotarliśmy do dowodów i świadków z bliskiego otoczenia Rafała B., które to skierujemy wraz z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa przez Rafała B., jego kolegów z jednostki KMP w Sosnowcu a także przeciwko Prokuratorowi Jackowi Orzeł. Zawiadomienie wpłynie również do BSW Prokuratury Krajowej i CBA.

“Brak jest jakichkolwiek danych świadczących o wykorzystywaniu stanowiska służbowego przed podkomisarza Rafała B. w związku z powierzeniem mu przez Sąd (…) pieczy nad córką Amelią B.”

Taką odpowiedź otrzymał od Komendanta KMP w Sosnowcu pełnomocnik Pauliny B. gdy ten zarzucił ojcu dziecka wykorzystywanie stanowiska do osiągnięcia prywatnych korzyści. Co więcej, komendant zaznaczył, że wynika to z oświadczenia Rafała B.  żadne postępowanie w tym zakresie nie zostało wszczęte. Poprosiliśmy komendanta za pośrednictwem rzecznika prasowego o komentarz w zakresie tej i kilku innych wypowiedzi Pana Kłosowicza. W tym szczególnie o komentarz do słów, z których można wywnioskować, że popiera on przemoc na dzieciach, porwania rodzicielskie i nie stanowi to dla niego problemu, czym jednocześnie zdaje się dawać przyzwolenie innym rodzicom na tego typu działania.  Do dnia publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi i komentarza, dlatego zdecydowaliśmy się na publikację bez komentarza.  Analizując jednak sms-y Rafała B. do jego byłej żony, możemy domyślać się obecnej postawy komendanta. Jak wynika z treści jednego z sms-ów, sugeruje on bowiem, że jego przełożony jest już nastawiony przez Rafała B. i nie traktuje poważnie doniesień i zawiadomień jego byłej żony. Treść tego sms-a bezpośrednio sugeruje wpływ na przełożonych a więc poplecznictwo i wykorzystywanie znajomości. Komendant, znając życie, będzie jednak szedł w zaparte i zaprzeczał temu, co oczywiście nie dziwi, jeśli w grę wchodzi dbanie już o własną skórę, gdy pojawiają się poważne oskarżenia, a ten nic do tej pory nie zrobił, popełniając tym samym przestępstwa wymienione w pierwszej części artykułu.

Czujny.pl wraz ze Stowarzyszeniem Pro Liberorum na straży  równości praw obywateli 

Czujny.pl wraz ze Stowarzyszeniem Pro Liberorum, które monitoruje tą sprawę i stoi na straży równości praw obywateli  pokrzywdzonych przez organy ścigania, zrobi wszystko by niewinni nie ponieśli nigdy odpowiedzialności, a winni pomawiania stanęli przed sądem i przed izbą dyscyplinarną. Prawo jest równe dla każdego. A jak powiedział mój “ulubieniec” przed kamerami telewizyjnymi – Mariusz Ciarka – “żadna legitymacja ani dokument, nie zwalnia z odpowiedzialności karnej”. Miejmy nadzieję Panie rzeczniku, że dotrzyma Pan słowa i pociągnie do odpowiedzialności swoich kolegów w mundurach, którzy wsadzili do więzienia niewinnego człowieka niszcząc mu życie i reputację by mściwy i chory z nienawiści i obsesji człowiek, mógł osiągnąć swój zamierzony cel.

DOBRO DZIECKA jest oczywiście najważniejsze. A obecne działania ojca (piszę to z przykrością), nie wykazują tego w żaden sposób.

Sprawę oczywiście będziemy monitorowali informując  o dalszych zmianach. W oddzielnym artykule przybliżmy bardziej tę sprawę z perspektywy sądu rodzinnego, alienacji i opieki nad dzieckiem.