“Covidianie Atakują”. Czyli jak “kagańce” spowalniają myślenie ludzi.

“Covidianie Atakują”. Czyli jak “kagańce” spowalniają myślenie ludzi.

Spread the love

Sobotnie popołudnie. Jak co dzień od kilku tygodni, wchodzę do tego samego sklepu o francusko brzmiącej nazwie w Izabelinie pod Warszawą, zrobić szybkie zakupy najbardziej potrzebnych artykułów spożywczych. Jak co dzień przewijam się tymi samymi alejkami. Mijam te same twarze klientów i ekspedientów. Ci drudzy już wiedzą, że nie noszę kagańca, bo nie mogę. Witają mnie miło każdego dnia. Obsługują bez żadnych oporów. Klienci również przechodzą obok mnie. Jedni w maseczkach. Inni bez. Nikt nie patrzy na nikogo spod byka. Ale jak mówi stare powiedzenie, “wszystko co piękne kiedyś się kończy”. Idąc między alejkami, zaczepia mnie jakiś jegomość, którego akurat pierwszy raz widzę na oczy. Oczywiście z kagańcem by nie można było rozpoznać jego twarzy. Ni z tego ni z owego słyszę jego krzyk.

– Gdzie masz maseczkę?

Niepewnie acz stanowczo odpowiadam mu grzecznie: – Słucham?

Fot. M. Makara      Podczas interwencji, mężczyzna już nie był tak agresywny jak jeszcze przed chwilą.

– Gdzie masz maseczkę? -ponawia pytanie krzycząc już na cały sklep.

– Nigdy nie miałem i nie mam. Nie muszę nosi – odpowiedziałem równie stanowczo ale i grzecznie, odchodząc od niego po następny produkt.

 

Tym razem jeszcze głośniej – bo już krzyk jego porównywalny był  do ryczącego bawoła spragnionego jałówki – krzyknął:

– Wypieprzaj ze sklepu, bo narażasz mnie i cały Izabelin.
– Na co Cie narażam? – zapytałem –  Skoro wierzysz w skuteczność maseczki i nosisz ją, to jak mogę Cię zarazić? I przede wszystkim czym? Ja jestem zdrowy, a Ty pomawiasz mnie sugerując, że roznoszę Covid lub coś innego?

– Wypierd**** ze sklepu powiedziałem, bo dzwonię na policję – odparł jeszcze bardziej agresywnie.

Tu śmiejąc się odwiedziałem by dzwonił. Bo skoro nie zna zapisów tego i tak bezsensownego rozporządzenia z 19 czerwca 2020r. a szczególnie artykułu 19 paragraf 3 punkt 3, to chętnie poinstruuję policjantów, jak mają go ukarać za bezpodstawne wezwanie policji.

Pan ubrany w czerwoną koszulkę, jeszcze bardziej popadł w gniew, wyzywając mnie od różnych, obrażając i grożąc że zaraz siłą mi pokaże gdzie są drzwi w sklepie. Oczywiście zignorowałem go całkowicie, idąc po ostatni produkt następnie kierując się do kasy. Pobudzony mężczyzna (zacząłem zastanawiać się czy nie był pod wpływem jakieś używki, lecz później zrozumiałem że to tylko niedotlenienie rzuciło mu się na mózg) zaczął wzywać ochronę i biec za mną. Zbliżył się na odległość gdzie myślałem, że zaraz będzie chciał mnie pocałować, a on nagle w kolejnym amoku zaczął się drzeć, że mam się do niego nie zbliżać. Spojrzałem jak na idiotę, po czym udałem się w stronę kasy. Nagle poczułem uderzenie. Typek od tyłu kopnął mnie kolanem w biodro. Odwróciłem się  do niego, z trudem powstrzymując się by mu nie przyłożyć. On znowu krzycząc że mam wypierd**** ze sklepu i czy nie słyszałem jak on kazał mi to uczynić,  popchnął mnie naruszając moją nietykalność cielesną. (Na marginesie, jak to jest, ze skoro boi się rzekomego wirusa Covid-19 wiedząc, że ma on przenosić się również drogą poprzez dotyk, “dotyka” mnie poprzez uderzenia i popchnięcia?) Jak wspomniałem, jest to efekt bezmyślnego działania, które zostało mu zakłócone poprzez niedotlenienie przy noszeniu wspomnianego kagańca,  zwanego potocznie maseczką.  Po tym jak mnie popchnął, zareagowała w mojej obronie ekspedientka, która była już po pracy i właśnie kończyła robić swoje zakupy. Facet nie wiele myśląc najpierw i ją odepchnął (ona była w maseczce), po czym zaczął jej ubliżać,  że stanęła w mojej obronie. Swoich błędów nie widział. Tym razem nie wstrzymywałem już swoich emocji i jak atakował ją nadal, odepchnąłem go od niej i tym razem ja wydarłem się głośniej niż syrena policyjna, że jeśli jeszcze raz komuś ubliży albo kogoś dotknie, to na odepchnięciu się nie skończy i nie ręczę za siebie, obiecując mu że o własnych siłach ze sklepu nie wyjdzie. Wystraszył się, bo przestał być tak agresywny i wreszcie zadzwonił po policję –  w międzyczasie odgrażając się ekspedientce, że “już tu nie pracuje, bo on jej to załatwi”.

Fot. M. Makara     Na zdjęciu Covidianin, który  naruszył nietykalność cielesną klienta i ekspedientki.

Miał szczęście. Patrol policji akurat był przejazdem dwie uliczki dalej, więc zjawił się w ciągu 5 minut.  Dalej standardowy schemat. Legitymowanie. Jego ściemnianie, że to ja zaatakowałem a on był grzeczny i tylko zwrócił mi uwagę. Wymiękł, gdy poinformowałem policjantów, że wszystko jest na zabezpieczonym już monitoringu sklepowym a ja zgłaszam napaść czynną, wyzwiska, poniżanie i znieważanie oraz wprowadzenie w błąd funkcjonariusza, powołując się na przestępstwa z art. 217, 157, 212, 216 i 272 kodeksu karnego i że nie podaruję mu tego, bo nie on będzie mnie pouczał o maseczce i na pewno nie będzie używał wobec mnie siły gdy okazał się być nieudolnym baranem, nie znającym rozporządzenia na które się powoływał. Po pouczeniu policjantów, co powinni zrobić w tej sytuacji, oni pouczyli mnie o moich prawach a szanownego agresora poinformowali, że musi się dokształcić odnośnie obecnych przepisów i nawet potwierdzili gdy powołałem się na Wyrok Sądu w Kościanie (II W 71/20), który stwierdza, że nakaz noszenia maseczek jest niezgodny z art. 52 i 31 Konstytucji RP, czym pozytywnie mnie zaskoczyli.  Interwencja oczywiście zakończona bez konsekwencji. Policjanci umówili się jednak ze mną na poniedziałek, celem złożenia zawiadomienia na maseczkowego agresora i pociągnięcia go do odpowiedzialności. Wielki szacunek również dla Pani Małgorzaty – ekspedientki z tego sklepu i kilku innych Pań, które stanęły w mojej obronie i mimo, że prosiły  krzykacza by się uspokoił, on tego nie robił odgrażając się im wyrzuceniem ich z pracy.

Ciekawi mnie, jak będzie krzyczał gdy będzie się tłumaczył przed sądem ze swojej agresji. Sprawa będzie miała ciąg dalszy, bo nie możemy pozwolić, by ludzie otumanieni przez polityków zachowywali się jak bezmyślne barany, nie słuchając tych, co wydają rozporządzenia.

Przypomnijmy, co powiedział Minister Szumowski o maseczkach w słynnym wywiadzie dla jednej ze stacji radiowych. 

Po co je więc nosimy? Jak odpowiada Szumowski: – “Nie wiem. One nic nie dają. Nie chronią przed zarażeniem.
Łukasz Szumowski nie wie po co ludzie noszą maseczki, których noszenie jest tylko zaleceniem a nie nakazem. Ja jednak wiem po co.  Po to, by społeczeństwo było podzielone, a niedotlenienie sprawiało, że ludzie bezmyślnie będą skakać sobie do gardeł. Pytanie pozostaje jedno. W jakim celu rządzącym na tym zależy? A może z niecierpliwością oczekują drugiej fali, która ma być tak naprawdę powikłaniami po oddychaniu w kawałek szmatki w postaci zapalenia płuc, pylicy i innych chorób czy zaburzeń oddechowych? Czas pokaże. Ale już teraz wiemy, że te powikłania będą również nazywane Pandemią Covid -19. A może już Covid-20? Jakkolwiek tego nie nazwą, jedno jest pewne. Będzie to dalsze fałszerstwo na którym ktoś wybrany będzie mógł zarobić.

 

Byłeś/aś ofiarą podobnego ataku? Napisz do mnie. Opiszemy to w oddzielnym artykule. Podpowiem Ci, jak możesz dochodzić swoich praw. Nie daj się oszaleć.

Koronawirus Skandale